Anna Jancy Drygiel to malarka, która do tworzenia swoich obrazów wykorzystuje kawę. Od niedawna tworzy pod pseudonimem artystycznym Anna Yan Zi, co w języku chińskim oznacza… jaskółkę. Stąd szyje portretowanych kobiet często zdobi dyskretny naszyjnik przedstawiający tego wdzięcznego ptaka. O technice malarskiej, inspiracjach do tworzenia oraz wpływie dzieci na twórczość artystyczną rozmawia Anna Sułek.

Skąd wziął się pomysł na malowanie kawą?

Jakiś czas temu prowadziłam kawiarnię w mieście, w którym obecnie mieszkam, w Siedlcach, ale niestety, interes nie szedł tak, jak powinien. Okazało się, że mam sporo wolnego czasu, który mogę w twórczy sposób wykorzystać. W lokalu nie mogłam używać farb, dlatego najpierw rysowałam długopisem, ale brakowało mi malowania. W końcu natrafiłam na prace jakiejś zagranicznej artystki, która zrobiła wielki portret z odcisków po kubku kawy i to mnie zainspirowało. W kawiarni nie miałam dostępu do farb, dlatego próbowałam tego, co miałam pod ręką.

A na jakim materiale powstawały pierwsze prace?

Na początku były to arkusze papieru wizytówkowego, ponieważ w lokalu, w którym otworzyłam kawiarnię, wcześniej był zakład introligatorski i zostały w nim takie arkusze. Sprawdzały się całkiem nieźle, bo są grubsze niż zwykła kartka, a malowanie kawą przypomina malowanie akwarelą – ta technika również wymaga dużej ilości wody.

 

To na czym polega technika malowania kawą?

Jeśli powstać ma dzieło dobrej jakości, to potrzebujemy papier taki, jak do akwareli – musi absorbować nadmiar wody, a przy tym nie może falować. Samo malowanie również przypomina akwarelę, to znaczy, że nakładamy kolory od najjaśniejszego do najciemniejszego.

Najjaśniejsza kawa? Czy chodzi o latte?

Nie, ja robię kawę o różnej intensywności w trzech pojemnikach. Tak zwana „lura”, czyli bardzo słaba, to mój podkład. Potem trochę mocniejsza, której używam do nieco jaśniejszych cieni i „siekiera” do najmocniejszych efektów, takich jak oczy. Czasami moje „farby” muszę zrobić dzień wcześniej, żeby odparowało trochę wody, wtedy kawa robi się mocniejsza w pigmencie.

Kawa rozpuszczalna czy ziarnista?

Ja wolę rozpuszczalną, ponieważ jest bardziej dostępna oraz łatwiej ją przygotować w domowych warunkach tak, aby nie było w niej fusów.

Ile trwa wykonanie jednej pracy?

Maluję głównie portrety i tu czas jest zależny od kilku czynników: formatu papieru, liczby osób do namalowania oraz ich wieku – im starsza osoba, tym więcej detali do odwzorowania. Przykładowo, jednoosobowy portret na formacie A3 maluję około pięciu godzin.

A od kiedy maluje Pani kawą? Kto należy do Pani klientów?

Zaczęłam w 2013 r. Najczęściej wykonane przeze mnie portrety zamawiają mieszkańcy dużych miast, np.Warszawy, ale spotkałam się z dużym zainteresowaniem osób spoza Polski.

Rozumiem, że sztuką zajmowała się Pani już wcześniej?

Tak, od zawsze romansuję ze sztuką. Najpierw zajmowałam się malowaniem, później fotografią, jednak ostatecznie zdecydowałam się rozwijać w kierunku malarskim. Z wykształcenia jestem artystą-plastykiem, nauczycielem, fotografem, a także stylistką i wizażystką.

Jakie ma Pani dalsze plany związane z działalnością artystyczną?

Chciałabym zorganizować wystawę moich obrazów, ale to nie jest takie proste – tworzę zazwyczaj na zamówienie, dlatego nie mam jeszcze odpowiedniej liczby prac. Jestem młodą mamą dwójki dzieci i to one obecnie zajmują mi najwięcej czasu i energii. Mam jednak nadzieję, że kiedy nieco podrosną, będę miała możliwość prezentować swoją twórczość zarówno w kraju, jak i zagranicą. W niedługim czasie ruszy również moja strona internetowa.

Jak dzieciaki reagują na Pani dzieła?

Córka ma dopiero 16 miesięcy i bardziej interesuje ją machanie moimi pędzlami niż same obrazy. Ale synek naśladuje mnie – kiedy tworzę, również bierze kartkę, niewielką sztalugę i maluje, albo patrzy na moje prace i komentuje: „Ale ładnie to wyszło”. Albo: „No, podobne, ale pobawisz się już ze mną?”.

Co Panią inspiruje?

Inspiruje mnie codzienność. Po całym dniu biegania za moimi dziećmi nie mogę zasnąć, wtedy przewijają mi się przed oczami różne obrazy, które chciałabym naszkicować, ale czasami jestem zbyt zmęczona. Może w przyszłości, kiedy podrosną, będę miała więcej czasu na malowanie wszystkiego, co tylko zechcę. Cieszę się również, że moje prace są często prezentem na rozmaite ważne uroczystości – śluby, urodziny, jubileusze. Czuję, w pewien sposób uczestniczę w życiu portretowanych przeze mnie osób, że daję im cząstkę samej siebie.

A jaką kawę Pani lubi najbardziej?

Pewnie zaskoczę tym wielu, ale ja w ogóle nie piję kawy! Smakuje mi jedynie mrożona o smaku bananowym, albo rozpuszczalne cappuccino, ale chyba nie można go nazwać prawdziwą kawą. Nie przepadam nawet za deserami o kawowym smaku, podoba mi się jedynie zapach świeżo zmielonej kawy – jest bardzo inspirujący. Pewnie, gdyby nie to, że prowadziłam kawiarnię, nie wpadłabym na ten pomysł. Rano, żeby się obudzić, piję słodkie kakao.

A co najczęściej Pani zamawia w kawiarni?

Czekoladę na gorąco, ale to przez sentyment – na pierwszą randkę z moim mężem umówiłam się właśnie w kawiarni w Warszawie i wtedy piłam ten napój. Dlatego do dziś uwielbiam klasyczną, mleczną czekoladę z bitą śmietaną, bez żadnych syropów.

A czego poza kawą, używała Pani do malowania? Może czekolady?

Szczerze mówiąc, nie próbowałam, ale sok z buraka daje ładny efekt. Herbata ma za słaby pigment, a sok ze szpinaku… to nie przemawiało do mnie, nie było pożądanego efektu.

Myślę, że dzięki Pani teraz niektórzy spojrzą na swoje codzienne posiłki z innej perspektywy. Dziękuję za rozmowę!


Zachęcamy do śledzenia twórczości Pani Anny na
Facebooku i Instagramie.

Kontakt:

tel.: 533 063 008,
email: an-yanzi@wp.pl


Zwiedzaj z nami kawiarnie i pij kawę taniej dzięki aplikacji KofiUp
iOS – http://bit.ly/KofiUpiOS Android – http://bit.ly/KofiUpAndroid


Antropolożka kuchni, dziennikarka, muzeolożka. Przeciwniczka chemii w kuchni i złych manier w jadalni. Na talerzu uwielbia prostotę i naturalność. Choć jedzenie to jej największa pasja i sposób na życie, interesuje się również literaturą i… wojskowością.