Dzisiaj nie mamy ochoty jeść bardzo obficie – za ciepło! Za to napilibyśmy się dobrego winka – ale jakie kupić, skoro dwie ja lubię czerwone wytrawne, a mój Narzeczony białe słodkie? Kupować dwie butelki – za duże pijaństwo, chcemy tylko jeden kieliszeczek. Zjedlibyśmy też coś lekkiego, jednak ani lodówka, ani licznie zgromadzone książki kucharskie nie podpowiadają nam nic ciekawego. Pada decyzja – idziemy do winiarni! Na szczęście, mieszkamy niedaleko Krako Slow Wines, które mieści się w jednej ze starych hal fabrycznych na ul. Lipowej.2015-06-18_09h29_34

Nie jesteśmy wielkimi znawcami win, dlatego zdajemy się na poradę przesympatycznego kelnera (choć wolałabym nazwać go „gospodarzem”, ze względu na to, jak dba o swoich gości). Mojemu Narzeczonemu poleca delikatny miały Muskat z Rumunii, bardzo orzeźwiający, a mnie czerwony armeński Vernaschen, nieco bogatszy w smaku, ale jednocześnie orzeźwiający – trafny wybór na upalny wieczór. Poza tym, Krako Slow Wines oferuje wina głównie z Gruzji, Czech, Słowacji, Węgier, a także z polskich winiarni, co stanowi dobrą alternatywę. Jeśli zasmakuje nam jakiś trunek, możemy od razu kupić całą butelkę. Oprócz tego w ofercie znaleźć można brandy, palinki, miody i cydry.

Mój Narzeczony, jako rodowity Krakus, nie mógł sobie odmówić spróbowania kanapki krakowskiej, ja decyduję się na sałatkę shopską – byłam kiedyś na wakacjach w Bułgarii i tę potrawę wspominam jako najsmaczniejsze danie. Do tego, oczywiście, espresso. W menu każdy znajdzie coś dla siebie – są również dania wegańskie, wegetariańskie, a dla amatorów bardziej swojskich smaków pajda ze smalcem, barszczyk i serdelki, na nawet proziaki sprowadzane z Rzeszowa.

2015-06-18_09h30_05 2015-06-18_09h30_28

Siadamy przy stoliku na antresoli, zatem mamy widok na cały lokal. Podoba mi się jasne wnętrze, stonowane kolory oraz nowoczesne meble. Wzdłuż ścian znajdują się półki z winami, wiszą obrazy oraz mapy. Nie ma wrażenia przytłoczenia, co dla mnie jest ogromną zaletą tego lokalu.
Na zamówienie czekamy zaledwie kilka chwil. Zaczynam od espresso – jest dość mocne, wyczuwam sporo goryczki. Kanapka krakowska to świeży obwarzanek z sałatą, czerwoną papryką i twarożkiem (tak, twarożkiem, a nie serkiem spulchnionym azotem).

11251467_10200427844174872_742086082_n

Chciałabym tutaj pochylić się nieco nad obwarzankiem, ponieważ, niestety, w Krakowie trudno o dobry – zazwyczaj są twarde, gumowate lub suche, a ten był po prostu świeży, z chrupiącą skórką i mięciutkim środkiem, tylko trochę obsypany średnio zmieloną solą. Sałata shopska za to podbiła moje serce i podniebienie – świeże pomidory, ogórki, papryka i nieco czerwonej cebuli, do tego znakomity, kruchy ser, lekko słony (podobno sprowadzany specjalnie z Bułgarii – nie wiem, ile w tym prawdy, w każdym razie bardzo mi smakował) i grubo mielony pieprz, to tego dobry, ciemny chleb.

11216420_10200427847134946_1007503880_n

Idealne miejsce na randkę (ale sałatkę shopską polecam tylko parom z dużym stażem, ze względu na cebulę, której zapach nie jest zbyt… kuszący). Stoliki zapewniają dyskrecję, ceny relatywne do jakości – po prostu miły i bezpretensjonalny lokal na Zabłociu. My na pewno wrócimy!

ADRES:
ul. Lipowa 6F, Kraków

KONTAKT:
tel. 669 225 222
e-mail: wino@krakoslowwines.pl
 

GODZINY OTWARCIA:
niedziela-poniedziałek 10:00–21:00
wtorek-sobota 10:00–22:00

Antropolożka kuchni, dziennikarka, muzeolożka. Przeciwniczka chemii w kuchni i złych manier w jadalni. Na talerzu uwielbia prostotę i naturalność. Choć jedzenie to jej największa pasja i sposób na życie, interesuje się również literaturą i… wojskowością.