Jedzenie na wynos czy fast foody stają się codziennym sposobem żywienia dla wielu młodych i aktywnych mieszkańców dużych miast. W pośpiechu zazwyczaj nie mamy czasu zastanowić się, czy to, co bierzemy do ust, ma na tyle dużo wartości odżywczych, aby z powodzeniem zastąpić nam pełnowartościowy posiłek.

Pędzeni głodem często wstępujemy do pierwszej lepszej budki ze śmieciowym jedzeniem, która znajduje się na naszej trasie od punktu A do punktu B. Efekty widać, kiedy tylko wysoka temperatura zmusi nas do wyciągnięcia z czeluści szafy lżejszych (czytaj: więcej odsłaniających) ubrań. Problemy natury estetycznej to jednak nie wszystko. Jedzenie fast foodów jest po prostu niezdrowe – ze względu na sporą zawartość ciężkostrawnego tłuszczu nie są zalecane osobom chorującym na serce i posiadającym delikatny żołądek, a niedobory niektórych składników odżywczych w prosty sposób prowadzą do anemii i osłabienia organizmu.

Czy powinniśmy zatem rezygnować z jedzenia szybkiego? Z własnego doświadczenia wiem, że nie zawsze można. No bo co zrobić, jeśli od piętnastu minut powinnam być w innym miejscu, niż jestem teraz, a mój brzuch wyraźnie daje mi do zrozumienia, że żąda napełnienia go czymś strawnym? Staram się jednak znaleźć nieco zdrowszą alternatywę dla burgerów i kebabów. Mając na myśli zdrowszą, rozumiem: bez konserwantów, obrzydliwych tłuszczy trans i pustych kalorii, które zmniejszają w nocy rozmiar moich ubrań. Nie chcę tutaj popadać w skrajności i szukać żywności bezglutenowej, bezcukrowej, bez-czegokolwiek, ponieważ nie mam alergii pokarmowej ani osobistych uprzedzeń wobec jakichkolwiek składników. Przy okazji nie chcę wydawać wszystkich pieniędzy, z założenia szybkie jedzenie ma być również tanie. Gdzie zatem mogę znaleźć taką żywność? Ja postawiłam na Lajkonika – i to nie tylko wtedy, kiedy chcę coś na szybko zjeść. W Krakowie znajdują się trzy piekarnie – na placu Dominikańskim, ul. Karmelickiej i ul. Basztowej, więc osoby poruszające się w okolicach Rynku nie będą miały większych problemów z zakupem swojego lunchu po drodze na uczelnię czy do pracy.


Najbardziej w Lajkoniku lubię kupować kanapki – wybór jest naprawdę szeroki i każdy znajdzie coś dla siebie. W ofercie znajdują się klasyczne bułki z szynką, serem i warzywnymi dodatkami (zazwyczaj jest to sałata, pomidor i ogórek, wszystkiego naprawdę dużo), połówki z różnymi pastami (również pasta jajeczna, pyszna i delikatna jak zapamiętana z dzieciństwa, podana tylko dużo estetyczniej), a także absolutny hit, który trzeba kupować rano, bo później już wykupione – bułka ze sznyclem!!! Nie ma się co wstydzić, bułka z kotletem to taka rodzima wersja hamburgera, znana osobom korzystającym ze środków masowego transportu, a w mojej rodzinie nazywana babcioburgerem – na cześć mojej Babci, która ofiarnie smażyła te kotlety na moją prośbę, abym miała je świeżutkie podczas wycieczki do Paryża (Francuzi jednak nie podchwycili pomysłu i dalej upierają się przy swoich bagietkach z kozim serem). Ja oszalałam na punkcie bułki z mozzarellą, pomidorem, rukolą i pesto rosso – za jakieś 5 zł mam połączenie kanapki i sałatki caprese. Niektóre polecane są na ciepło, czeka się na nie naprawdę krótko. Dla mnie najistotniejsze jest bogactwo warzyw (pięć porcji dziennie!) oraz to, że pieczywo smakuje jak wypieczone z mąki, a nie ulepione z papier marche.

SAM_3241Dla amatorów słodkich smaków również się coś dobrego znajdzie – dostępne są drożdżówki, ciastka i nadziewane rogaliki w różnych smakach. O ile nie przepadam za pączkami, to muszę przyznać, że te Lajkonikowe są naprawdę smaczne – nie są bardzo tłuste, a za najlepsze uważam nadziewane kremem orzechowym – zagościły nawet na moim stole w Tłusty Czwartek. Próbowałam również czekoladowe ciasta z wiśniami Amarena – nie było bardzo słodkie, dość suche, ale za to pełne owoców, z logo firmy nakreślonym cukrem pudrem. Bardzo lubię kakao, zwłaszcza deserowe – słodkie jak z dzieciństwa, a poza tym można je wziąć na wynos na wyjątkowo nudny wykład.

SAM_3061Dzisiaj odwiedzę lokal przy ul. Basztowej. Mam nieco więcej czasu i mniejszy apetyt, dlatego decyduję się na małą tartę ze szpinakiem na ciepło i kawę crema. Zamawiam i za dwie minuty mogę usiąść przy stoliku, obowiązkowo przy oknie, gdzie mogę obserwować ruchliwą ulicę (bo ja lubię kawiarnie z widokiem, ale to już wiecie). Tarta zrobiona na kruchym cieście, farsz urozmaicony serem feta, czosnku niewiele, ale to nie szkodzi, wręcz przeciwnie – gdyby jeszcze pomidor był obrany ze skórki, byłabym całkowicie zadowolona (skórki z pomidorów mają pewne denerwujące właściwości, których mogą obawiać się osoby z delikatnymi żołądkami). Na pewno jeszcze kiedyś ją zamówię. Kawa jest delikatna, niemal pozbawiona goryczki, a mała porcja jest… całkiem spora!

SAM_3243Wewnątrz lokalu jest jasno, przestronnie, wnętrze utrzymane jest w brązowej i rudej palecie barw, ustawienie stolików pozwala na zachowanie prywatności. Lokal jest podzielony na dwie części, dzięki czemu spokojniemożna wypocząć przy kawie. Wszystkie potrawy i napoje z oferty można brać na wynos, z czego korzystam nawet teraz – na deser zabieram ze sobą kruszonkę z jagodami, zjem przed wykładem. Jest świeżutka, słodka, pyszna! Jutro też tutaj zawitam, ponieważ ceny są dostosowane do studenckiego budżetu – stać mnie, a co!

SAM_3247

ADRES:
ul. Basztowa 15, Kraków
Zobacz na mapach Google

KONTAKT:
tel. 533 335 28
www: Lajkonik

GODZINY OTWARCIA:
Poniedziałek-Piątek 06:00 – 22:00
Sobota 07:00–17:00
Niedziela 08:00–17:00

Antropolożka kuchni, dziennikarka, muzeolożka. Przeciwniczka chemii w kuchni i złych manier w jadalni. Na talerzu uwielbia prostotę i naturalność. Choć jedzenie to jej największa pasja i sposób na życie, interesuje się również literaturą i… wojskowością.