Nie było lekko wziąć rozpęd po jesieni i zacząć wdrażać w życie swoje noworoczne postanowienie paradoksalnie już w grudni, ale udało się.

No dobra ale od początku. Moje założenie było teoretycznie proste: ćwiczyć co najmniej 4 razy w tygodniu na siłowni i zmieniać nawyki żywieniowe na zdrowe. Grudzień nastał – karnet wykupiony, treningi rozpoczęte – to teraz dieta. Znajomi od razu zaczęli zasypywać mnie złotymi radami oraz dietami cud. Trener z którym  zdecydowałam się rozpocząć współpracę był jednak wiarygodniejszym źródłem informacji – wyjaśnił mi dlaczego nie powinnam podążać ścieżką pseudo-fit-specjalistów z Internetu i czego mój organizm tak naprawdę potrzebuje.

Od tego momentu noworoczne postanowienie zaczęło być dla mnie wyzwaniem i wspaniałą przygodą. Początkowo było bardzo ciężko: praca na pełen etat, siłownia i najgorsza część każdego dnia: gotowanie zdrowych posiłków na cały następny dzień. Znajomość matematyki była w tym przypadku szczególnie pomocna. Każdy produkt dokładnie ważyłam, dzieliłam, dodawałam i odejmowałam kalorie. Prawdziwa zabawa jednak zaczęła się wtedy, gdy mój umięśniony trener wprowadził mnie w świat „makrosów”. Nigdy nie podejrzewałam, że przygotowywanie posiłków to taka ciężka łamigłówka matematyczna…dodawanie, odejmowanie, mnożenie i dzielenie, a do tego wszystko musiałam ważyć po kilka razy. Cóż w takich chwilach nie miałam złudzeń dlaczego zdrowy tryb życia i zbilansowana dieta często nie jest stosowana. Jaki normalny człowiek ma czas, by  stać codziennie kilka godziny w kuchni?

via GIPHY

Wielokrotnie z irytacją zastanawiałam się wkładając kolejną porcję kurczaka z warzywami do plastikowego pudełka czy nie zrezygnować. Widząc mój słabnący zapał, trener z którym współpracowałam namówił mnie na skorzystanie z cateringu dietetycznego. Wspólnie obraliśmy strategię wypróbowania kilku firm, by ostatecznie podjąć decyzję, który z nich jest najlepszy dla mnie. Firm oferujących takie usługi w Krakowie jest kilka i każda ma w swojej ofercie dzień próbny wiec na początek idealnie, aby sprawdzić firmę a później kupić catering na dłuższy czas.

Codziennie mając wypieki na twarzy z radości wyczekiwałam przy drzwiach kuriera z daniami z różnych firm cateringowych – tych najpopularniejszych działających w całej Polsce, jak i również tych które działają lokalnie.  Każdy zestaw niezależnie z jakiej firmy był oczywiście ładnie zapakowany dostarczany w różnych godzinach (głównie wieczorami bądź w nocy/nad ranem) w torbach z logiem firmowym. Poszczególne posiłki były „kolorowe” i wyglądały smakowicie. Nie wszystko jednak mi smakowały, niektóre zestawy po analizie mojego trenera były odrzucane z różnych względów – zdarzało się że posiłki były niepełnowartościowe, lub źle wyważone – oczywiście nie wszystkie dania, ale całościowo im czegoś brakowało. Jednak znalazł się taki catering, który był polecony przez znajomą z siłowni.


Początkowo sceptycznie przejrzałam ich przykładowe menu. Codziennie inne posiłki, 5 różnych dań każdego dnia…chyba zbyt piękne by mogło być prawdziwe, ale w końcu raz się żyje – zamawiam. Pierwszy dzień był tak pyszny, że nie zdążyłam skonsultować go z trenerem.

Zamówiłam wiec tydzień cateringowy w ciągu którego codziennie oboje wnikliwie analizowaliśmy firmę Fit&Joy – ja pod względem samopoczucia i walorów smakowych, on pod względem wagi, jakości posiłków i przede wszystkim wartości odżywczych. Teraz, po naszych badaniach mogę śmiało polecić Fit & Joy, każdemu, kto chce podobnie jak ja podjąć wyzwanie i stać się jeszcze lepszą wersją samego siebie w nowym roku. Mój brzuch jest szczęśliwy, trener dumny z postępów, mam czas na treningi, spotkania z przyjaciółmi i każdego dnia osiągam swoje małe sukcesy. Dzięki Fit and Joy, że jesteście i karmicie mnie takimi rarytasami, każdego dnia!

_____________

UWAGA NIESPODZIANKA !!!

Po napisaniu artykułu, zapytałam Fit&Joy czy byliby w stanie zaproponować rabat dla naszych czytelników i mamy dla Was 10x zniżek 5% na zamówienie tygodniowego lub miesięcznego cateringu. Wystarczy wejść na stronę http://fitandjoy.pl/zamow-catering-sklep/ i w trakcie zamówienie wpisać kod smakoszekawosze – kto pierwszy ten lepszy.

Aka, czyli młoda twórcza kobietka o zamiłowaniu do książek i wielkim sercu do wszystkiego co jest warte uwagi. Pasjonuje ją otaczające piękno, a także wszystko to co sprawia, iż świat nabiera kolorów. Zgłębia tajemnice kulinarne, zwinnie przedziera się przez magiczną krainę mody i z ogromną ciekawością śledzi najnowsze trendy. Fitmaniaczka, która wolne chwilę spędza na siłowni.