W tym roku tak się złożyło, że Tłusty Czwartek rozpoczął triadę ulubionych dni silnej i niezależnej kobiety.

mem

Aby zaprawić się na kolejne dni: Piątek Trzynastego i Walentynki, najlepszym sposobem było udanie się w kolejne gastroturne, do miejsca, które podejrzewałam o to, że sprosta wymogom tego dnia.
Wszyscy wiemy, że pączek pączkiem, ale silna i niezależna kobieta musi przyjmować także bardziej konkretne pokarmy.

Z daleka od ścisłego centrum, przy ulicy Mogilskiej, w sąsiedztwie molochów z poprzedniej epoki i młodszych korpo-okazów, aspirujących do tytułu Top 15 Polisz Arkiteczer, w podziemiach budyneczku, jakich wiele, znajduje się restauracja Trattoria Da Marco.

Chociaż lokalizacja restauracji i jej zewnętrzność nie zachęca, to warto wspomnieć o innych zaletach tego miejsca.

3

Da Marco nie jest jednym z tych modnych miejsc, w których warto robić sobie selfie, chociaż nie oznacza to, że tawerna urządzona jest w złym guście. Jest po włosku, chociaż trochę siermiężnie. Mocnymi punktami restauracji są na pewno nieonieśmielająca atmosfera, treściwe jedzenie, pakiety promocyjne i miła obsługa.

W karcie dań znajdziemy potrawy inspirowane kuchnią włoską: przystawki, zupy, Fitness Menu (z podaną obok ilością kalorii – a w nim między innymi sałatka z kalmarami, czy risotto z kurkami i owocami morza za 19,90 zł), makarony, dania główne, desery, dla dzieci i „prawdopodobnie najlepszych w Krakowie” 25 pizz, które, zgodnie z obietnicą restauratorów, mają być pokryte prawdziwą mozzarellą. Nowością jest tu Buła św. Marka (czyli podawana na ciepło faszerowana „buła” kurczakiem i mozarellą).

Chcąc przekonać się na własnej skórze, o prawdziwości sloganu, którym chwali się restaurator, zamówiłam dużą pizzę Di manzo z wołowiną, salami, papryką i cebulą (cena regularna 35, 50 zł, w czwartkowej promocji 28,90 zł), a narzeczony spaghetti alla carbonara (20,50 zł) .

Czas oczekiwania na posiłek wyniósł 16 minut, a chwile te umilała ścieżka dźwiękowa z „Ojca chrzestnego”.

Mimo, że nie jestem fanką pizzy o wielu, „wydziwianych” składnikach, to przecież w Tłusty Czwartek wypadało się wykazać większą tolerancją.

1

Kucharz nie szczędził wołowiny, ciasto było puszyste i cienkie. Raczej nie była to najlepsza pizza w mieście, ale na pewno pobiła na głowę wszystkie te, które można zamówić w krakowskich sieciówkach. Mimo, że miałam obstawę w postaci dobrze już Państwu znanemu, narzeczonego, to i tak nie podołaliśmy i musieliśmy poprosić o pudełko i wziąć, krakowskim zwyczajem, resztę do domu.
Carbonara była tak samo delikatna, co sycąca, że o deserze nie było już mowy. Także pączki musiały poczekać do piątku.

2

Tawerna Da Marco to fajne miejsce, by nie tylko dobrze zjeść, ale też i najeść się, najlepiej w dużym gronie. Dlatego wydaje się, że miejsce to jest idealne dla rodzin z dziećmi, dla których przewidziany jest kącik zabaw, pracowników z pobliskich biurowców (codziennie nowy zestaw dań obiadowych) i osób, które niekoniecznie chcą inwestować w opłaty parkingowe.

Miejsce to dostaje ode mnie mocną siódemkę za jakość, z których przygotowywane są potrawy i atmosferę, która nie przytłacza. Rekomendujemy nie tylko w Tłuste Czwartki.

ADRES:
ul. Mogilska 86, Kraków
Zobacz na mapach Google

KONTAKT:
tel: 12 341 44 29
www.damarco.pl
  

GODZINY OTWARCIA :
niedziela-czwartek 12:00-22:00
piątek-sobota 12:00-23:00

Wirtuozka kuchni ekonomicznej, maestra dobrego jedzenia. Pasjonatka street food i tradycyjnej kuchni domowej. Nie podnieca się ani vega-modą, ani obsesją jedzenia fit i bezglutenowego. Je dla przyjemności. Wierzy, że jedzenie w samotności sprzyja tyciu, dlatego w podróże po knajpach zabiera swojego niemieckiego narzeczonego, wychowanego na curry wurście, jarmużu i szwajcarskim fondue. Lubi nowości, pod warunkiem, że ich wcześniej próbowała 🙂