Do kawiarni Uno Due przy ul. Sławkowskiej podejścia miałam dwa (można powiedzieć, że nawiązałam tym samym do nazwy), zanim zdecydowałam się na napisanie tych kilku słów. Za pierwszym razem gnałam tutaj nie tylko popędzana osobistym poczuciem triumfu (na Targach Książki dokonałam niezwykle udanych zakupów oraz porozmawiałam z Autorami, jak zapewne się domyślacie, kilku topowych pozycji kulinarnych) – w plecy wiał mi wiatr tak silny, że niemal sam pchał mnie w ciepłe miejsce.

img_4531-2Paskudne warunki atmosferyczne wzbudzają we mnie rzadko spotykaną chęć na napój mocny i jednocześnie słodki (a pamiętacie zapewne, że preferuję raczej espresso niż latte, a cukru i aromatycznych przypraw unikam). Przemiła pani obsługująca gości proponuje mi cappuccino SPECJALNE, czyli dosmaczane wybranymi dodatkami. Decyduję się na cappuccino zwane „francuskim”, z dodatkiem cynamonu i wanilii. Osobisty sukces (bo czyż satysfakcja nie jest sukcesem?) pragnę uświęcić kolejną słodkością – mój wybór pada na dużą, apetycznie wyglądającą bezę za 6 zł (a dodać muszę, że wybór jest niezwykle trudny, bo sernik, brownie i ogromne czekoladowe ciasteczka dorównują jej urodą i okazałością).

img_4563img_4558 img_0654

Najpierw próbuję bezy. Z wierzchu jest bardzo chrupiąca, ale nie przypalona, za to w środku mięciutka i puszysta – prawdziwa poezja! Miedzy dwiema warstwami znajduje się czekolada – mogłoby być jej nieco więcej, ale z drugiej strony, tak doskonały wypiek dodatkowych ulepszeń nie potrzebuje. Tym bardziej jestem pod wrażeniem, bo beza to moja kulinarna pięta achillesowa, Waterlo, pod którym wiecznie polegam. Zawsze przypalam, a nieznośny smród unosi się w całym mieszkaniu. Ale już się nie przejmuję, przyjdę tutaj, kiedy tylko znowu będę miała na bezę ochotę.

Wielkie nadzieje pokładam również w cappuccino, a obiecano mi, że będę zadowolona. Najpierw wyjadam mleczno-cynamonową piankę (nigdy się tego nie oduczę), a później zanurzam usta w ciepłym napoju – jest mocny i słodki, chyba aż za słodki, więc cukier pozostaje nietknięty na spodeczku. Dobrze wyczuwam aromat przypraw. Podoba mi się również to, że podano je w dużej filiżance, dzięki czemu przyjemność może trwać jeszcze dłużej. Z pierwszej wizyty jestem zadowolona.

img_4545
Za drugim razem przychodzę tu w zupełnie innym celu i nastroju – będę pracować, dlatego potrzebuję spokoju, skupienia, nieco miejsca na mojego malutkiego laptopa oraz filiżanki czarnej kawy. Rozkładam się z moim grajdołkiem na jednym ze stoliczków (pod ścianą ozdobioną białymi motylkami) i w niedługim czasie otrzymuję zamówienie (muszę przyznać, że rzadko spotyka się tak sprawną obsługę, i to jeszcze jednoosobową!). Podane mi americano jest mocne, nieco gorzkawe, ale jednocześnie delikatne – takie, jakie lubię! Buzia się nie wykrzywia przy piciu, za to w ustach pozostaje subtelny smak. Dopiero teraz jestem w stanie ocenić szlachetność podawanej kawy, ponieważ zrezygnowałam z jakichkolwiek dodatków. Napój jest oczywiście przyrządzany przy użyciu ekspresu ciśnieniowego.img_4522

Teraz kilka słów o samym lokalu. Uno Due, mimo niepozornych rozmiarów, łatwo znaleźć – idąc ul. Sławkowską od strony Rynku patrzymy na prawą stronę. Naszą uwagę na pewno zwróci nieduża, ale efektownie zaaranżowana witryna z metalowym manekinem, kilkoma filiżankami i ślicznymi, pluszowymi smokami (a raczej smoczkami) wawelskimi w cukierkowych kolorach (ręcznie robione, można nabyć w kawiarni).img_4532

Wnętrze urządzone jest w spokojnych, pastelowych barwach, ale bez „cukierkowości”. Podoba mi się czytelne menu powieszone za barem oraz nieduża witrynka ze świeżymi wypiekami. Wzdłuż jednej ze ścian biegnie wyścielane pasiastą tkaniną siedzisko. Stoliczków jest zaledwie osiem, dzięki czemu goście mają nieco prywatności. Z głośników płynie nastrojowa muzyka. Wystrój nie powala oryginalnością, ale za to jest czysto, przytulnie i, co ważne ze względu na niewielki metraż, nie ma wrażenia przytłoczenia przez nadmiar ozdób.

img_4521 img_4526img_4528img_4544
Gdybym była mężczyzną, zabrałabym tutaj dziewczynę na pierwszą randkę. Tak urocze miejsce na pewno by jej się spodobało, a ja nie wydałabym zbyt wiele pieniędzy na opłacenie rachunku (oczywiście skorzystałabym z aplikacji KofiUp, bo można sprytnie zaoszczędzić) – pierwsza randka to zawsze inwestycja w ciemno, dlatego dobrze, aby ryzyko finansowe było jak najmniejsze.

img_4549 img_4550 img_4543
Zabiorę za to tutaj moją Przyjaciółkę – obie lubimy dobrą kawę i dobre ciasta. A może nawet całą paczkę koleżanek? Zajęłybyśmy rozległe siedzisko pod ścianą, a każda wybrałaby coś innego dla siebie (dogadujemy się znakomicie, ale gusta smakowe mamy całkowicie różne, dlatego trudno jest nam znaleźć kawiarnię, która spełniałaby wszystkie nasze oczekiwania). Pracuje się tu również znakomicie – znajduje się tu kilka „kącików”, gdzie niezauważoną można skupić się na obowiązkach. Co warte podkreślenia, bezprzewodowy internet działa bez zarzutu. Jedynym problemem może być znalezienie wolnego stolika, bo zagląda tutaj wielu gości – gdyby Wam się nie udało, możecie zabrać znakomitą kawę ze sobą, gdziekolwiek chcecie, w zielonym jednorazowym kubeczku.img_4524

img_4538


ADRES:
Sławkowska 1, Kraków

KONTAKT:
tel. 570 697 700

GODZINY OTWARCIA:
pon. – niedz. od 08:00 do 20:00

 


Zwiedzaj z nami kawiarnie i pij kawę taniej dzięki aplikacji KofiUp
iOS – http://bit.ly/KofiUpiOS Android – http://bit.ly/KofiUpAndroid

Antropolożka kuchni, dziennikarka, muzeolożka. Przeciwniczka chemii w kuchni i złych manier w jadalni. Na talerzu uwielbia prostotę i naturalność. Choć jedzenie to jej największa pasja i sposób na życie, interesuje się również literaturą i… wojskowością.