Dzisiejsze rozważania, związane z relacją z warsztatów zorganizowanych w ramach  Festiwalu kawy CoffeeWeek, przesycone są poszukiwaniami. Najpierw w pośpiechu szukałam kawiarni CoffeBook na ul. Krupniczej, wciśniętej między sale wykładowe Auditorium Maximum, później razem z pozostałymi uczestnikami poszukiwaliśmy idealnego smaku kawy.img_5821

Kawiarnię CoffeeBook nie łatwo znaleźć w kompleksie budynków przy ul. Krupniczej 33A, warto jednak poszukać. Tak jak warto szukać w życiu szczęścia, tak samo warto szukać znakomitej kawy. I ludzi, którzy na jej parzeniu znają się znakomicie. Ja odnalazłam takie miejsce i takich ludzi w jednym z korytarzy Wydziału Prawa i Administracji UJ, na pierwszym piętrze, na szczęście, tuż obok windy.

img_5823Pan Michał Sitkowski, właściciel CoffeeBook i prowadzący warsztatów, w których miałam przyjemność uczestniczyć, o kawie wie chyba wszystko. Nie ma dla niego tajemnic proces palenia, charakterystyka poszczególnych plantacji, dobór gatunku do metody parzenia – tymi informacjami chętnie dzieli się z innymi, tak jakby uszczęśliwianie kawoszy było jego życiową misją. Chciałabym więcej takich ludzi spotkać w moim życiu.

img_5824Do degustacji wybrano trzy gatunki kawy z Kostaryki i z Gwatemali. Kawy z Ameryki Południowej charakteryzują się łagodnością i słodyczą, delikatnymi owocowymi aromatami, które uwalniane są podczas odpowiedniego przygotowywania napoju.

img_5859Najpierw zaprezentowano działanie drippera, przypominającego wyglądem lejek.

img_5839Jeśli jednak myślicie, że jesteście w stanie przygotować znakomitą kawę przy użyciu plastikowego lejka, który znajdziecie na dnie kuchennej szuflady, jesteście w błędzie. Dripper charakteryzuje się niewielkimi wyżłobieniami, które pozwalają ziarnom na dłuższy kontakt z wodą, podczas którego oddają swój smak. Powstały napój jest klarowny, pachnie intensywnie, a wyglądem przypomina… herbatę! Dzięki świeżemu mieleniu na grubsze ziarna zachowuje charakterystyczny smak, ale jednocześnie zachwyca delikatnością. Taki napój zaproponowałabym osobie nieprzepadającej za kawą (chodzą takie dziwne zjawiska po ziemi), aby przekonała się, że jest to doskonały napój bogów.

img_5847 img_5850 img_5856

Nieco inny efekt uzyskamy przy użyciu opisywanego przeze mnie w poprzedniej relacji (warsztaty kawosza – Pożegnanie z Afryką) aeropressu. Ponieważ jest to metoda wykorzystująca ciśnienie, pozyskany napój będzie różnił się nie tylko smakiem, ale również wyglądem: mocniejszy, bardziej kwaskowaty i mniej klarowny. To moja ulubiona metoda alternatywnego parzenia kawy!img_5865 img_5874 img_5885

Wrażenie zrobił również na mnie chemex. Po pierwsze, jest po prostu śliczny, po drugie, za jednym razem mogę zrobić kawę dla siebie i dla Mamy, lub dla kilku przyjaciółek, w zależności od wielkości wybranego przeze mnie naczynia. Po trzecie jest bardzo prosty w obsłudze, dzięki czemu mogę bardziej skupić się na pogawędce niż na skomplikowanym procesie parzenia. Uważałabym jednak przed obdarowywaniem nim osób niebędących pasjonatami kawy, ponieważ może nieopatrznie zostać użyty jako gustowny wazon na kwiaty albo dzbanek na kompot.

img_5891Do górnej części wkładamy złożony w stożek filtr, wsypujemy tam zmielone grubo ziarna (aby uprościć Wam sprawę: do espresso ziarno musi być zmielone na grubość pilingu do twarzy, a do alternatywnych narzędzi – na grubość pilingu antycellulitowego do… czego innego). Następnie powolutku wlewamy cienki strumień wody. W dolnej części zbiera się klarowny, aromatyczny płyn. Smak jest kwaskowaty, ale nie tak intensywny jak w przypadku aeropressu.img_5907 img_5909

Atrakcją wieczoru okazał się syfon, czyli dwa szklane naczynia połączone ze sobą. Chociaż jego obsługa wydaje się trudna, uczestniczki warsztatów, które podjęły się jego obsługi, poradziły sobie znakomicie. Do dolnego naczynka wystarczy wlać wodę, przymocować filtr w odpowiedni sposób (co jest chyba najtrudniejszym elementem całej procedury) i podgrzać wodę za pomocą palnika. W pewnym momencie woda przedostanie się za górnego naczynia (mimo powszechnie obowiązujących praw grawitacji), gdzie dochodzi do procesu zaparzania. Po odjęciu źródła ciepła do dolnego naczynia przelewa się klarowny, stosunkowo mocny napar.

img_5934 img_5943 img_5950 img_5953 img_5967

Odniosłam wrażenie, że misją Pana Michała jest odczarowanie owianych złą sławą metod przelewowych. Rzeczywiście, mnie kojarzą się głównie z cierpką, pozbawioną aromatu lurą. Jednak dzięki świeżemu zmieleniu i odpowiedniemu parzeniu, użycie filtra uwalnia delikatną kwasowość i całe bogactwo nut smakowych. Możecie się przekonać, odwiedzając CoffeeBook (gdzie możecie kupić kawę przy pomocy aplikacji KofiUp) lub sami przygotowując pożądany napój.

img_5860

Serdeczne podziękowania dla Pana Michała – właściciela CoffeeBook, za poświęcony czas, miłą atmosferę oraz przekazaną wiedzę.

Spotkanie realizowane było w ramach Festiwalu Kawy Coffee Week, którego partnerem głównym jest aplikacja KofiUp


Zwiedzaj z nami kawiarnie i pij kawę taniej dzięki aplikacji KofiUp
iOS – http://bit.ly/KofiUpiOS Android – http://bit.ly/KofiUpAndroid


Antropolożka kuchni, dziennikarka, muzeolożka. Przeciwniczka chemii w kuchni i złych manier w jadalni. Na talerzu uwielbia prostotę i naturalność. Choć jedzenie to jej największa pasja i sposób na życie, interesuje się również literaturą i… wojskowością.